sobota, 24 września 2016

Rozdział I

/Perspektywa Nicole/
- Kurna, znów to samo...- gadałam sama do siebie słysząc krzyki w sąsiednim pokoju.
Zapewne moi niesamowici rodzice znów się kłócili. Odkąd ojca wywalono z pracy, nie ma tu ani chwili spokoju. Ciągle pije alkohol i okropnie się zadłużył, głównie przez gry hazardowe. Matka za to jest strasznie pracowita, ale i tak nie wystarcza nam to na utrzymanie. Zdarza się, że przez kilka dni nie mam nic do jedzenia. Matka często mi ubliża, że nie chodzę do pracy, że nie pomagam w utrzymaniu... Próbowałam już pracować, ale nikt nie chciał mi płacić dostatecznej sumy, zadowoliłabym się chociażby 50zł, ale 10zł za miesiąc to za mało ! Słysząc kroki zmierzające do mojego pokoju, postanowiłam wyjść na spacer i uniknąć kłótni. Idealnie minęłam się z matką, która już miała coś powiedzieć, ale szybko poszłam na zewnątrz.
Był już wieczór. Ulice świeciły pustkami. Taki urok mojego małego miasteczka. Zresztą to dobrze. Nie przepadałam za większymi zbiorowiskami ludzi. Nie miałam przyjaciół, gdyż rówieśnicy często się ze mnie wyśmiewali. Dlaczego ? Dlatego, że uważali mnie za wariatkę. Zawsze rozmawiałam sama z sobą. Tak, jak ludzie tworzą ze sobą zwyczajne dialogi, tak samo ja je tworzyłam, tylko że z "drugą mną". Z czasem ograniczyłam to, jednak inni wciąż się śmieli, że nie mam przyjaciół, więc sama ich sobie wymyślam.
I właśnie dlatego zamknęłam się w sobie. Ogromną trudność sprawia mi chociażby dogadanie się ze sklepikarką w mięsnym. Mimo to jakoś daję radę.
Dopiero około 20: 30, a już całkowicie ciemno. Uroki jesieni. W sumie ta pora najbardziej mi odpowiadała. Pamiętam, jak będąc dzieckiem, chodziłam z rodzicami na spacery po ciemnych ulicach, oglądając gwiazdy. To były piękne czasy... ale potem ojciec popadł w długi, a teraz na dodatek stracił pracę.
Latarnie ledwie oświetlały drogę. Ledwie, ale zdążyłam zauważyć, że ktoś przebiegł tuż obok mnie, popychając mnie przy tym tak, że przechyliłam się i upadłam na trawę obok chodnika. Przynajmniej nie było aż tak twardo...
- Uważaj, jak chodzisz ! - krzyknęłam zdenerwowana.
Zauważyłam, że postać zaczęła iść w moją stronę. Ups, chyba to usłyszała ! Co robić, co robić, co robić ?! Ja nie chciałam nikogo urazić albo coś...
- Ach, przepraszam, nic ci nie jest ? - przemówiła postać ciepłym, dziewczęcym głosem i wyciągnęła rękę w moją stronę. - Pomóc ci wstać ?
- Nie, nic mi nie jest, dziękuję - odpowiedziałam, choć sprawiło mi to wielką trudność, nie miałam ochoty na rozmowę z kimkolwiek. Mimo ogromnej nieśmiałości przyjęłam pomoc i podałam jej rękę.
Przyjrzałam jej się dokładnie. Miała na sobie czarno-niebieskie buty, czarne spodnie, czarną bluzę z niebieskimi paskami na rękawach i niebieskim kapturem na głowie, białe włosy z niebieskimi końcówkami, szarawą skórę, jedno oko niebieskie, a to, co budziło we mnie największe zdziwienie i strach, było jej drugie oko- miało ono czarne białko i czerwoną tęczówkę, na dodatek wypływała z niego jakaś czarna ciecz !
Strach mnie sparaliżował. Patrzyłam na nią jak na tygrysa syberyjskiego. Ogromnego z wyszczerzonymi kłami, biegnącego wprost na mnie tygrysa syberyjskiego.
Dziewczyna chyba zauważyła strach w moich oczach.
- Ach, widzę, że zauważyłaś. - mówiąc to uśmiechnęła się i wskazała na owe oko. Pokiwałam nerwowo głową i głośno przełknęłam ślinę. - To tylko mała wada genetyczna. - zachichotała. - Nie masz się czym przejmować.
- A-ach... d-dobrze. -cichutko powiedziałam. Mogłabym się jeszcze zapytać, dlaczego ma szarą skórę, ale może po prostu było jej zimno ? Chociaż ta bluza wygląda na dość ciepłą... Albo o kolor włosów ? Ale przecież mogła sobie na taki przefarbować.
- Trochę niegrzecznie jest rozmawiać, kiedy nawet nie znamy swoich imion. - zaczęła białowłosa. - Ja zwę się Melody, a ty ?
- J-jestem Nicole. - odpowiedziałam niepewnie. -M-miło poznać.
- Wzajemnie. - znów się uśmiechnęła. - Czy nie powinnaś być już w domu ? Trochę niebezpiecznie jest chodzić po takich ciemnych ulicach. Wiesz, pijacy, mordercy, gwałciciele...
- B-błagam, n-nie strasz. - wzdrygnęłam się na samą myśl spotkania czołowego z pijanym facetem żądającym jakiejś panienki. - Z-zwykle n-nie chodzą tu takiego typu o-osoby.
- Aha... A możesz mi powiedzieć, dlaczego ciągle się jąkasz ? Ja chyba nie jestem osobą, której trzeba się bać...
- Ach, n-no bo j-ja... - zdziwiło mnie jej pytanie. Nie dane było mi dokończyć, gdyż mnie wyprzedziła.
- Chyba nie rozmawiasz często z ludźmi, prawda ?
Co to za jasnowidz ?
- T-tak, ale... skąd w-wiedziałaś ?
- Spotkałam wcześniej jeszcze kilka osób i powiedzieli mi, że w mieście mieszka jakiś odludek. - posmutniałam, gdy tylko usłyszałam to słowo. Melody chyba to zauważyła, gdyż po chwili dodała - Ale nie martw się ! Miałam podobnie. Jeśli chcesz, to ja mogę się z tobą zaprzyjaźnić.
- N-no dobrze...
W miarę, jak rozwijała się nasza rozmowa, przestałam się jąkać. Rozmawiałyśmy o wszystkim i niczym. Mimo, że znałyśmy się dopiero niecałe dwie godziny, wiedziała już o mnie niemalże wszystko. Ja również dowiedziałam się o niej wielu rzeczy.
- Ach, zagadałyśmy się trochę. Mam coś do załatwienia.
- Dobrze, to pa !
- Pa ! Mam nadzieję, że jutro też się spotkamy.
Mówiąc to odeszła w swoją stronę. Skierowałam się więc w swoją stronę. Wiedziałam, że jest już naprawdę późno. Niezauważona weszłam do swojego pokoju i sprawdziłam, która godzina.
- O kurde, 23:42... Naprawdę się zasiedziałyśmy... - znów rozmawiałam sama do siebie. - Ale teraz mamy przyjaciółkę, prawda ? Już nie będziemy samotne ? Ale wiem, że czegoś zapomniałyśmy. Wiesz czego ? Chociażby umówić się, gdzie się spotkamy albo wymienić się adresami ! - uderzyłam się w czoło. - no trudno, pomyślimy nad tym rano. Teraz trzeba się położyć. Też jesteś zmęczona, prawda ? Dobranoc.
/Perspektywa Melody/
Szłam powolnym krokiem na miejsce spotkania. I tak się spóźniłam dwie godziny, więc poczekają na mnie jeszcze trochę. I tak nie zrobi to różnicy. Najwyżej wywalą mnie na zbity pysk, ha ha ! Ale koledzy raczej by mnie obronili... Heh, już widzę ich miny... Ale... ta dziewczyna jest interesująca... Jutro musimy się spotkać... Czyżby była jak ja ? Może ma predyspozycje ? Sprawdzę... Ale to jutro...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz